Ile to już patrzę na te odklejające się tapety! Głos żony wybudził mnie z poobiedniej drzemki. Mógłbyś się zabrać do jakieś sensownej pracy, wyremontowalibyśmy mieszkanie! A ty nic nie robisz tylko oglądasz te swoje darmowe filmy. Jaka praca? Pracuję przecież! Co prawda za marne grosze ale pracuję! Nie mogłem słuchać już dłużej jej gderania. Wyszedłem z domu. Kupiłem papierosy w kiosku, zapaliłem, schowałem ręce w kieszenie i udałem się do mojego ulubionego baru przy plaży. Przydałoby się piwo na przepłukanie gardła. Po drodze spotkałem znajomego – on też nie mógł wytrzymać z żoną w domu. Też się go czepia stara o pieniądze i jego darmowe filmy do oglądania wieczorami. Poszliśmy na piwo, spłukać smutki. Miło było w naszym barze – ile wspomnień łączyło się z tym miejscem, tutaj oboje piliśmy nasze pierwsze piwo, tutaj zapijaliśmy nieudane miłości i oblane egzaminy. Zamówiliśmy po pokalu „Specjala”, siedliśmy przy oknie. Widok pogrążonej w mgle zatoki wprawił nas w jeszcze bardziej melancholijny nastrój. Przydałaby się jakaś kasa. Postanowiliśmy zagrać w keno – taka nowinka. Postawiliśmy po 10 złotych… udało się, dwie wygrane po 100 złotych. Wracaliśmy szczęśliwi do domu. Ale żona i tak czekała na mnie z wałkiem.
